poniedziałek, 12 listopada 2018

Byłam na marszu











Zdjęcia mogą wydawać się być z dwóch różnych światów. Ale dokładnie tak zapamiętam ten marsz. Rodziny z dziećmi, biel i czerwień. Im jednak bliżej końca, tym bardziej czułam, jak pochłania mnie mrok (dosłownie i w przenośni). Pachniało niebezpieczeństwem mimo policji i wojska na ulicach, przerażały huki petard. Wycofałam się. Nie doszłam do końca.









14 komentarzy:

  1. Myślę, że ja również bym w pewnym momencie zrezygnowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie było to komfortowe położenie, więc wierzę

      Usuń
  2. Czasami nie wiem czy to miłość do kraju czy do manifestacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesteśmy tak skłóconym i podzielonym narodem, że nie dziwota, że niektórzy potraktowali to święto jako okazję do wyżycia się i ujawnienia tego, co kto myśli w danym temacie. Słabo trochę, bo jednak powinno się uszanować takie coś i ten jeden dzień w roku trochę wziąć na wstrzymanie.

      Usuń
  3. Zawsze przeraża mnie ten marsz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie troche też
      temu chciałam pojechać i zobaczyć ze swojej perspektywy

      Usuń
    2. Z Twojego obiektywu wygląda na to, że nadal bym się bała :P

      Usuń
  4. Nie odnalazłabym się na takim marszu przez te tłumy i petardy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi juz też w pewnym momencie zaczęło to przeszkadzać

      Usuń
  5. Nie udzielam się patriotycznie i chyba jestem szczęśliwsza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie
      po prostu pojechałam z ciekawości i żeby zebrać jakiś materiał ciekawy do szkoły, bo chcę iść na studia fotograficzne i gromadzę materiał na portfolio.

      Usuń
  6. No po zdjeciach to widać ze faktycznie się zaczynalo mroczniej później robić brrr...

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdjęcia raczej smutne i mało optymistyczne, choć dominują na nich dumnie biało-czerwone barwy...

    OdpowiedzUsuń
  8. samo wyjście, pokazanie się wśród tych dwóch barw jest czymś wielkim. nic się nie stało, że nie wytrwałaś do końca. miałaś do tego prawo. nikt do niczego Cię nie zmuszał.

    OdpowiedzUsuń